Sensacyjne wyniki referendum w Krakowie. Taka przyszłość czeka Aleksandra Miszalskiego
W niedzielę 24 maja mieszkańcy Krakowa zdecydowali w referendum, czy Aleksander Miszalski powinien pozostać na stanowisku prezydenta miasta do końca kadencji. Równolegle odbyło się także głosowanie dotyczące dalszego funkcjonowania Rady Miasta Krakowa. Wynik referendum będzie jednak ważny tylko wtedy, gdy frekwencja przekroczy ustawowo określone progi.
Referendum w Krakowie. Aleksander Miszalski odwołany?
W przypadku referendum dotyczącego prezydenta miasta do urn musiało pójść co najmniej 158 555 krakowian. To liczba odpowiadająca trzem piątym wyborców, którzy uczestniczyli w drugiej turze wyborów samorządowych. Dla głosowania w sprawie Rady Miasta wymagany próg jest jeszcze wyższy i wynosi 179 792 uczestników.
Oznacza to, że ostateczny rezultat referendum będzie zależał nie tylko od liczby głosów „za” lub „przeciw” odwołaniu władz, ale również od mobilizacji mieszkańców.
Z badania exit poll, które na zlecenie Polsat News oraz Stan360 przygotowała Ogólnopolska Grupa Badawcza wynika, że frekwencja wyniosła 33,4 proc. co oznacza, że rezultat głosowań będzie wiążący. Próg ważności dla odwołania prezydenta wynosi 26,98 proc., a dla odwołania rady miasta 30,59 proc.
Za odwołaniem prezydenta Krakowa opowiedziało się 97,8 proc. głosujących. Przeciwko opowiedziało się 2,2 proc. głosujących. Z kolei za rezygnacją rady miasta głosowało 96 proc.
Delegatura Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie przewidywała, że oficjalne wyniki referendum poznamy w poniedziałek 25 maja w godzinach porannych.
Referendum w Krakowie. Dlaczego organizatorzy chcieli odwołać Miszalskiego?
O to, czy Aleksander Miszalski powinien pozostać na stanowisku, pytaliśmy także wcześniej w sondażu przeprowadzonym przez SW Research dla „Wprost”. 37,8 proc. ankietowanych odpowiedziało przecząco, 18 proc. uznało, że samorządowiec powinien dokończyć kadencję. Aż 44,2 proc. respondentów nie miało zdania w sprawie.
Organizatorzy referendum wskazywali kilka powodów, dla których ich zdaniem Aleksander Miszalski oraz Rada Miasta powinni zostać odwołani przed końcem kadencji. Wśród najważniejszych wymieniali m.in. rosnące zadłużenie Krakowa, brak niezależnego audytu finansów miejskich, a także wątpliwości dotyczące polityki kadrowej i tempa realizacji przedwyborczych obietnic. Krytykowali również sposób komunikacji prezydenta w mediach społecznościowych.
Aleksander Miszalski odrzucał zarzuty i przekonywał, że miasto realizuje ważne inwestycje m.in. w transport, edukację i bezpieczeństwo. „To proces, który wymaga czasu i konsekwencji. Wierzę, że Kraków zasługuje na stabilność, odpowiedzialność i dokończenie rozpoczętych działań” – tłumaczył.